• Anioły z Limy

    Tak jak miło mi, że wielu z was ma dobre mniemanie w temacie mojej pracy wolontariusza, tak mam głęboką świadomość tego, że to mniemanie jest w dużej mierze niezasłużone. Ostatnie dwa tygodnie, które spędziłem na wolontariacie związanym z trzęsieniem ziemi, może i przyniosły jakieś wymierne efekty, ale między Bogiem, a prawdą kosztowały mnie tyle wysiłku ile przeciętnego amatora cross-fitu wycieczka do fitness klubu. Trochę potu, trochę zakwasów. Tożem się narobił. CZYTAJ WIĘCEJ
  • FARC i Paramilitarni na Uczelniach

    Nie znoszę dni takich jak dziś. Nie ma żywcem nic do roboty. Sobota. W obozie dla ofiar trzęsienia ziemi w Ekwadorze w weekend się nie pracuje. Już się nie pracuje. Zaraz po katastrofie pracy było tyle, że ludzie spali wtedy kiedy organizm odmawiał dalszej współpracy. Teraz jednak po sześciu miesiącach od tego wydarzenia, życie jest bardziej ‘tranquilo’. Bardziej na spokojnie. Ja jednak dotarłem tu dwa dni temu z myślą i nadzieją na ciężką harówkę, taki więc spokojny dzień jak dziś nie jest czymś co szczególnie mnie uszczęśliwia. Ale co zrobić, trzeba się dostosować. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Inteligentni ludzie głosują na…

    Albo częściej w drugą stronę. Głosujesz na… nie mogę w to uwierzyć, przecież jesteś inteligentnym człowiekiem?! Z pogadanek na temat polityki w korpo kuchniach podczas lancz brejków wypisałem się już wiele lat temu. Przyjemniej wsłuchiwać się w dyskusje na temat koloru kafelek w łazience albo cen multisporta niż debat na temat stanu Polski i świata. Do większości argumentów obu stron podchodzę już z opanowaniem, jednak argument na temat inteligencji powiązany z wyborami politycznymi zawsze mnie intrygował. Zwłaszcza, że z przekonaniem zawsze używają go wszystkie strony! CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wideorelacje z Ameryki Łacińskiej

    Gdzieś Ty się chłopie był jak Cię nie było? Od dłuższego czasu nie publikowałem żadnych nowych tekstów na tym portalu. Nie rozpłynąłem się w powietrzu, nie zabrakło mi weny twórczej, ani, tym bardziej, nie przestało mi się chcieć. Wręcz przeciwnie! Chce mi się bardziej i bardziej! Pisanie, a może bardziej przekazywanie informacji, wrażeń i doświadczeń z mojej wyprawy to coś co sprawia mi niesamowitą frajdę. Zawsze staram się, żeby materiały, które publikuję niosły wartość... no albo przynajmniej były miłe do obejrzenia. Dlatego doszedłem do wniosku, że po blisko roku prowadzenia bloga Antoni & America Latina czas wskoczyć na kolejny poziom. CZYTAJ WIĘCEJ
  • W Kolumbii uzależniłem się...

    Nie uzależniłem się od niechlubnego dobra eksportowego Kolumbii przyjmowanego w postaci białego proszku. Nie uzależniłem się również od pięknych kobiet, które zachwycają tutaj każdego dnia. Nie uzależniłem się także od wspaniałej słonecznej pogody, dzięki której codziennie... CZYTAJ WIĘCEJ
  • Tydzień z życia Krakusa w Kolumbii cz. 2

    Pisałem już o tym wiele razy, ale powtórzę raz jeszcze. Każdego dnia w Ameryce Południowej znajduje się w sytuacjach lub poznaję osoby, o których mógłbym pisać i pisać, codziennie coś nowego. Czuję jakby ilość wrażeń, znajomości i lekcji, [/url] . CZYTAJ WIĘCEJ
  • Tydzień z życia Krakusa w Kolumbii cz. 1

    Mówiłem już o tym x razy, ale co tam, powtórzę po raz kolejny. Każdego dnia tutaj w Ameryce Łacińskiej spotykam ludzi lub znajduje się w sytuacjach, o których spokojnie mógłbym pisać po jednym artykule każdego dnia. Czuję się jakby ilość doświadczeń, kontaktów czy nauczek,... CZYTAJ WIĘCEJ
  • Apartadó – miasto w którym czas płynie inaczej

    Do Apartado, miasteczka w Kolumbii niedaleko granicy z Panamą, dotarłem aby spędzić tu dwa ostatnie tygodnie stycznia. Przyjechałem uczyć angielskiego w rodzinnej szkole językowej. Zdecydowałem się tylko na dwa tygodnie i aż na dwa tygodnie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Cali - raj dla zuchwałych

    Cali. Miasto, o którym myślałem od dłuższego czasu ale jakoś nie wychodziło mi żeby się do niego dostać. Hostele i szkoły języka, z którymi próbowałem się skontaktować pozostawały głuche na moje zapytania. Czas mojej kolejnej przeprowadzki do Apartado, a później do Medellin zbliżał się dużymi krokami i myślałem, że do tego czasu zostanę już wyłącznie w Bogocie. No ale jednak jedną ze stałych i najlepszych części mojej przygody jest przecież jej nieprzewidywalność. Dlatego też w pewien piątek razem z moim amigo z Soachy wpadliśmy na pomysł żeby jednak odwiedzić światową stolicę salsy, dlatego też w sobotę byliśmy już na miejscu goszczeni "czem chata bogata" przez jedną z życzliwych mieszkanek tego miasta. CZYTAJ WIĘCEJ